dobra próbuję wskrzesić moje opowiadanko ale to będzie wymagało czasu na dogłębną analizę poprzednich rozdziałów
Wrzucam żeby cokolwiek było konto na anime list ^^
http://myanimelist.net/profile/tetris3125
Sen czyli dlaczego powinienem odstawić paluszki
czwartek, 18 kwietnia 2013
piątek, 8 lutego 2013
Rozdział 4
Wstęp
Na początku chciałbym serdecznie podziękować mojej muzie Anie Renie która dzięki lekkiej sugestii przy pomocy patelni przywróciła mi wenę. NIECH ŻYJE!!!
Rozdział 4
Karol czuł się jak po ostrej imprezie na roller coasterze... Tylko tym można było wytłumaczyć sensacje żołądkowe połączone z niesamowitym bólem głowy. Przewrócił się na drugi bok próbując załagodzić jakoś swoje cierpienia gdy wtem ujrzał Lenę i Alicję siedzące przy jego łóżku. Były lekko zapłakane ale szczęśliwe...-Nic wam nie jest?? - po sile uścisku który nastąpił chwilę później widać było że nie...i chyba to sprawiło że zapomniał o bólu i mdłościach i tylko słyszał trzeszczenie swoich żeber...niestety ulga nie trwała długo gdy obie nagle wrzasnęły
-ODBIŁO CI??!?!!? - tylko tyle zrozumiał gdyż reszta utkwiła w kakofonii pomieszanych żalów i wyrzutów które przypominały rozpędzony tokijski pociąg przejeżdżający 30 razy przez tą samą stację. Nagle w lokomotywie wysiadł prąd i Karol znowu odleciał.
...
Otworzył oczy i rozejrzał się.... taa... coś tu nie gra... to przecież niemożliwe żeby spał z dwiema dziewczynami co nie? Jeszcze brakowałoby tego żeby ktoś tu wlazł... Jak na zamówienie przyszła szkolna pielęgniarka której reakcja przypominała wyciągniętą z wody rybę... Chciał coś powiedzieć ale sam sobie przerwał, westchnął i odparł
-Nieważne co powiem i tak mi Pani nie uwierzy.... -ku jego zaskoczeniu pielęgniarka zachichotała...
-Ciesz się że nie było tu prodziekan... wrzaski pięknie tu się niosą - Karol uniósł brwi...
Lecz w tym momencie stało się coś niesłychanego... jakaś nienormalna sprężyna wygięła się pod tak dziwny kątem że chłopak odczuć to na tyle boleśnie że z krzykiem wyskoczył z łózka co obudziło dziewczyny i wystraszyło pielęgniarkę. Do gabinetu wszedł Pan Z.
-No proszę masz nawet bonus- spojrzał się na pielęgniarkę i miał sekundę na zrozumienie swojego błędu zanim wszystkie konstelacje ukazały mu się w pełnej krasie...
...
Chyba trochę przegięła... Karol zdążył 3 razy wygrać i 3 razy przegrać w Pana gdy Pan Z. się obudził i zapytał o podwieczorek..
czwartek, 7 lutego 2013
Rozdział 3
Rozdział 3
Cisza.... Konsternacja... Jest sam z dziewczyną która robiła wrażenie zimnej i wręcz pozbawionej duszy... Twarz pozbawiona wyrazu, lodowate spojrzenie - zupełne przeciwieństwo Alicji... Uznał że wypada się przedstawić. Zbliżył się do dziewczyny starając się nie poznać po sobie że jej obecność go zaskoczyła...
-Jestem Karol... miło poznać - wyciągnął do niej rękę którą dziewczyna chwyciła i nagle jego twarz znalazła się parę centymetrów przed jej
-Lena... ale nie widzę powodu dla którego trzeba znać imię takiej próbki jak ja - to zdanie go lekko zatkało zwłaszcza że widać było że dziewczyna przejmuje inicjatywę - dotykała jego dłonią swojej twarzy... zaskakująco zimnej twarzy... Zatrzymał swoją dłoń na jej policzku i patrzył się w czarne oczy dziewczyny szukając w nich jakiegokolwiek wyrazu gdy nagle dostrzegł że tak lekko się zarumieniła i wtedy ją pocałował.. choć jej usta były zimne jak lód to jednak niezwykle delikatne... tak delikatne że aż się w nich rozpływał... Znowu to uczucie... Tym razem jednak nie była to pusta przestrzeń... było to koliste pomieszczenie otoczone półkami na których leżały dość losowe rzeczy : pluszaki, książki, plakaty... dookoła panował straszny nieporządek część rzeczy walała się w strzępach na ziemi. Na środku pomieszczenia siedziała na krześle dziewczyna łudząco podobna do Leny nawet spojrzenie miała to samo...
-Ale klimacik - usłyszał nagle za sobą głos który prawie doprowadził go do zawału...-Yuuto nie strasz mnie...
Rzeczywiście tuż za nim stał Yuuto w swoim dresie i podskakując niczym wariat machał do niej
-Ej mała.. Eeeej tuu halooo!!!- bezskutecznie... dziewczyna nadal patrzyła się na podłogę zimnym pozbawionym emocji wzrokiem...
Nagle jeden z misiów stojących na półce sam z siebie zeskoczył i raźnym krokiem maszerował przed siebie... gdy minął Lenę nagle jakaś siła rozpruła go na kawałki wzbijając w powietrze masę waty... Dziewczyna nie zwróciła na to uwagi...
-Nic z tym nie zrobisz?? - Karolowi to pytanie wydało się tak oczywiste że ustąpił szok związany z nowym miejscem.. W odpowiedzi dziewczyna ścisnęła dłonie w pięści... Karol powoli się do niej zbliżał
-Ej...
-NIE PODCHODŹ!! - dziewczyna wrzasnęła ale jej wzrok ciągle utkwiony był w jednym punkcie...
-Dobrze usiądę tutaj - Karol zatrzymał się i usiadł po turecku na podłodze podobnie jak Yuuto...
-Nie czujesz się tu samotna - tak głupiego tekstu od swojego "znajomego z duszy" nigdy nie słyszał... wystraszył się w szczególności gdy dziewczyna nagle wstała ciągle z opuszczoną głową wzięła miśka i uderzyła nim Yuuto...
-Ow..za co...ow..przestań... no to boli... - wściekła dziewczyna na odchodnym rzuciła jeszcze w Yuutę miśkiem i ponownie usiadła na krześle... Karol nagle zrozumiał... wstał i podszedł do osoby która znowu zaczęła panikować...
-NIE NIE CO TY ROBISZ NIE!!!... - Lena2 machała rękoma. Przyklęknął i teraz mógł zobaczyć jej zarumienioną twarz i podkrążone od łez oczy...
-Przecież cię nie zjem - powiedział z uśmiechem Karol
-To nie jest smok wawelski, on nie pożera dziewic - dodał Yuuta który nagle się pojawił... Dziewczyna spiekła raka i walnęła Yuutę pięścią po głowie w tym samym momencie gdy Karol postanowił dać mu fangę w nos...
-Za co?? - głos Yuuty przez nos brzmiał niczym niedostrojona trąbka co wywołało śmiech Leny2 i Karola...
-To nie jest śmieszne - Yuuto wyglądał na oburzonego - chociaż - spojrzał na Lenę która ocierała łzy śmiechu... - warto było nie??
-Tu się zgadzam - spojrzał się dziewczynie w oczy i dodał - masz ładny uśmiech...
- NIE ZOSTAW MNIE NIE... - w panice schowała się za krzesłem - DŁUŻEJ TEGO NIE ZNIOSĘ ZOSTAW MNIE NIE!!! TY TEŻ WY WSZYSCY MNIE ZOSTAWICIE!!! MNIE I LENĘ!!
- Tak?? - Karol grał głupka ale w duchu myślał dość podobnie... spojrzał na zegarek... - mi się nigdzie nie śpieszy a tobie... - taa... a ja mam taaki - tu Yuuto machnął rękoma - napięty grafik że hej...
-Jest tylko jeden problem - Karol oparł się o krzesło - o czym chcesz pogadać??
...
Okazało się że o wszystkim.. o Księżycu, o szkole, o nowym Vocaloidzie którego okazała się wielką fanką, o Panu Z. - nazwała go nawet "starym dziwakiem"...
-Wiesz co fajnie masz Karol... - masz przyjaciół którzy mogą ci pomóc i którym ty możesz i chcesz pomóc... z kim pogadać... dla kogo żyć a ja...
-Lena - dziewczyna spojrzała się Karola i w tym momencie dostała pstryczka w nos - głupiutka jesteś
Spojrzała się na niego zdziwiona - przecież ty też masz przyjaciół masz mnie - uśmiechnął się do niej łobuzersko
- Ej a ja to co?? - Yuuto próbował zwrócić na siebie uwagę ale Karol udawał że go nie widzi.. nagle poczuł że coś ciągnie go za sweter i usłyszał ciche chlipanie Leny
-Głupi,głupi... wy wszyscy jesteście głupi - ledwo ją było słychać przez łzy... te jednak wyrażały szczęście... tak niewyobrażalnie wielkie... Spojrzała nagle na niego i nagle na jej twarzy zaczęło malować się przerażenie...
-Co jest?? - Karol obejrzał się za siebie i dostrzegł rozpadający się świat który stopniowo pochłaniała ciemność... ale tylko on wiedział co to oznacza...
-Spokojnie Lena... jest dobrze...
-Ale..ale...
-Zaufaj mi proszę - powiedział z uśmiechem...
W milczeniu kiwnęła głową... ścisnęła go mocno za sweter i w milczeniu patrzyła na wyłaniającą się ciemność... Nagle wyłoniła się ponura postać ubrana na czarno...Lena wrzasnęła lecz chłopak wcale się tym nie przejął tylko rozglądał się po pustce jakby czegoś szukał... Spojrzał się na Lenę i powiedział
-Wszystko kiedyś zniknie, rozpadnie się, umrze... od początku o tym wiedziałaś...
Twarz dziewczyny zrobiła się kredowo-biała ale zacisnęła pięści i prawdopodobnie skupiła całą swoją odwagę by powiedzieć
-Tak... ale...nie chcę już uciekać...nie chcę być sama...już nigdy...
-A ty ?? - Spojrzał się na Karola..
-Tak zgadza się... to czyni nasze życie wyjątkowym nie uważasz?
Przybysz uśmiechnął się pod nosem
-Poprawne odpowiedzi... nie mam już nic więcej do powiedzenia...
-Ej ty!!! - wrzasnął Yuuto - co to za zachowanie!!! Wracaj tu...
-Kuro.. - Karol wiedział że chłopak pozna swoje imię choć otrzymał je chwilę temu...Zatrzymał się
-Dzięki...
-Drobiazg - odparł i zniknął
-No my też musimy się zwijać - powiedział Karol. Na twarzy Leny widnał smutek...
-Zaraz nas zobaczysz spoko... i przeżyjesz masę fajowych chwil - Yuuto wyszczerzył zęby do Leny...
-Widzisz jak chcesz to możesz gadać z sensem... Idziemy... - dodał Karol
Zobaczył tylko znikającą Lenę i nagle stał przed tą prawdziwą...lekko zamroczoną...i co teraz?? Wysunał się lekko do przodu i wyszeptał dziewczynie do ucha
-Kiedy się obudzisz przez 5 minut będziesz szczera...
Dziewczyna ocknęła się...
-No i to by było na tyle - powiedział Karol i raźnym krokiem zabrał się do odejścia gdy nagle dziewczyna wrzasnęła
-NIE!- nagle zatkała sobie usta...
Karol zatrzymał się
-Coś się stało?? - Karol obejrzał się za siebie... Dziewczyna wyglądała na obrażoną i trudno jej się dziwić
-Zrobiłeś mi coś... przyznaj się
-Tak... - spojrzał na zegarek - ale zostały raptem 4 minuty więc długo to nie potrwa...
Zawrócił i usiadł na krześłe
-Zatem czego chcesz Lena??
-Jja.. - wyraźnie walczyła z hipnozą choć to nie miało sensu - nie chcę być sama!! - znowu zatkała sobie usta. Wyraz jej oczu dobitnie świadczył co o nim myśli
-No to nie będziesz... o ile nie przeszkadza ci moje towarzystwo...
Dziewczyna nagle wstała i z nieukrywaną radością wrzasnęła
-Naprawdę?? - jej uśmiech wywołał niepowtarzalną zmianę jakby przed nim stała inna osoba
-Oczywiście...
-Rozumiem... - odparła i z całej siły - a przynajmniej tak to odczuł Karol - uderzyła go w twarz... no tak 5 minut jak w zegarku...
Nagle usłyszeli dziewczęcy wrzask...
-To na zewnątrz - Karol powiedział to na głos co sprawiło że na korytarz wybiegła za nim i Lena.... nie było czasu nawet by się zapytać gdzie idzie... Wybiegli i ujrzeli straszny widok....
Kilkanaście metrów nad ziemią stała dziewczyna w szkolnym mundurku cała zapłakana a w uniesionej lewej dłoni ściskała... gmach sejmu... prawdziwy... Karola lekko zatkało i przez chwilę stał z głupią miną... dopiero gdy ta opuściła rękę z wyraźnym zamiarem rzutu podjął decyzję w jednej chwili... Skoczył prosto na kręcący się dookoła budynek i chwycił się pierwszego wystającego obiektu jaki tylko znalazł... nagle jego dłonie pokryły się czarną poświatą która szybko ogarnęła cały budynek... Karol próbował ogarnąć co się dookoła niego dzieje starając się nie myśleć o sensacjach wewnątrz jego organizmu gdy nagle siła odśrodkowa wyrzuciła go jeszcze wyżej - pikował w stronę dziewczyny która wrzeszcząc jednym solidnym uderzeniem posłała go w stronę dachu szkoły. Karol przebijając się przez barierkę przeturał się do drzwi wyjściowych które zostały natychmiast wyłamane impetem z jakim na nie wpadł. Następnie turlając po schodach efektownie zderzył się całym ciałem ze ścianą która aż zadrżała ale naszczęście przetrawała to uderzenie...
-Ał.. to bolalo... - powiedział lekko sepleniąc się Karol - wyglądało na to że stracił kilka zębów...
-Czeka cię dentysta kochasiu... - Yuuto znowu wtrącił swoje trzy grosze
-Bez dwóch zdań - dodał Kuro
-Nie strascie mnie chlopaki OK??
Karol otrzepał spodnie z brudu i lekko się zataczając wrócił po schodach na górę. Podszedł do resztek barierki i wzrokiem szukał dziewczyny która go tu "podrzuciła". Znalazł ją gdy właśnie próbowała wyrwać kolejny budynek z posad...
-Ej wez przestan ludzi strasys!!! - wrzasnął jak najwyraźniej mógł...
-Daj mi spokój wy wszyscy jesteście tacy sami!!! Może ty też mi powiesz że lubisz 2D co??
-To on ci tak powiedzal co?? Twój chlopak??
-NAWET NIE DAŁ MI SZANSY!!! GŁUPEK!! - mimo że tylko machała rękoma w powietrzu podmuch był wyczuwalny aż z tej odległości
Musiał szybko coś wymyśleć... ale jedyna koncepcja jaka przyszła mu do głowy była niewyobrażalnie głupia i ryzykowna... nie miał jednak wyboru. Przynajmniej szczęka przestała pulsować bólem..
-Próbowałaś mu się oświadczyć?? - zapytał na co dziewczyna spiekła raka
-G-głupi ty myślisz że to takie proste??
-Sądzę że on myśli podobnie wiesz... dlatego rzucił takim oklepanym tekstem...
Dziewczynę zatkało
-Co? Ale...
- Po prostu się wstydził... tak jak ty...
-Ale..ale - dziewczyna nagle straciła możliwość lotu i mdlejąc zaczęła pikować z olbrzymią prędkością na ziemi. Karol próbował za nią skoczyć ale spadał za wolno... Nie zdąży... Nagle przed nim pojawił się... pan Z. łapiąc dziewczynę... obok niego stała Alicja i Lena... wyglądały na zmartwione.. ta druga miała podrapane policzki - chyba wbiła w nie paznokcie ze strachu..
-No Karolek dobra robota...
Ale to było dla niego za dużo
-Oppan Gangam Style - wymamrotał i ... stracił przytomność...
-Co jest?? - Karol obejrzał się za siebie i dostrzegł rozpadający się świat który stopniowo pochłaniała ciemność... ale tylko on wiedział co to oznacza...
-Spokojnie Lena... jest dobrze...
-Ale..ale...
-Zaufaj mi proszę - powiedział z uśmiechem...
W milczeniu kiwnęła głową... ścisnęła go mocno za sweter i w milczeniu patrzyła na wyłaniającą się ciemność... Nagle wyłoniła się ponura postać ubrana na czarno...Lena wrzasnęła lecz chłopak wcale się tym nie przejął tylko rozglądał się po pustce jakby czegoś szukał... Spojrzał się na Lenę i powiedział
-Wszystko kiedyś zniknie, rozpadnie się, umrze... od początku o tym wiedziałaś...
Twarz dziewczyny zrobiła się kredowo-biała ale zacisnęła pięści i prawdopodobnie skupiła całą swoją odwagę by powiedzieć
-Tak... ale...nie chcę już uciekać...nie chcę być sama...już nigdy...
-A ty ?? - Spojrzał się na Karola..
-Tak zgadza się... to czyni nasze życie wyjątkowym nie uważasz?
Przybysz uśmiechnął się pod nosem
-Poprawne odpowiedzi... nie mam już nic więcej do powiedzenia...
-Ej ty!!! - wrzasnął Yuuto - co to za zachowanie!!! Wracaj tu...
-Kuro.. - Karol wiedział że chłopak pozna swoje imię choć otrzymał je chwilę temu...Zatrzymał się
-Dzięki...
-Drobiazg - odparł i zniknął
-No my też musimy się zwijać - powiedział Karol. Na twarzy Leny widnał smutek...
-Zaraz nas zobaczysz spoko... i przeżyjesz masę fajowych chwil - Yuuto wyszczerzył zęby do Leny...
-Widzisz jak chcesz to możesz gadać z sensem... Idziemy... - dodał Karol
Zobaczył tylko znikającą Lenę i nagle stał przed tą prawdziwą...lekko zamroczoną...i co teraz?? Wysunał się lekko do przodu i wyszeptał dziewczynie do ucha
-Kiedy się obudzisz przez 5 minut będziesz szczera...
Dziewczyna ocknęła się...
-No i to by było na tyle - powiedział Karol i raźnym krokiem zabrał się do odejścia gdy nagle dziewczyna wrzasnęła
-NIE!- nagle zatkała sobie usta...
Karol zatrzymał się
-Coś się stało?? - Karol obejrzał się za siebie... Dziewczyna wyglądała na obrażoną i trudno jej się dziwić
-Zrobiłeś mi coś... przyznaj się
-Tak... - spojrzał na zegarek - ale zostały raptem 4 minuty więc długo to nie potrwa...
Zawrócił i usiadł na krześłe
-Zatem czego chcesz Lena??
-Jja.. - wyraźnie walczyła z hipnozą choć to nie miało sensu - nie chcę być sama!! - znowu zatkała sobie usta. Wyraz jej oczu dobitnie świadczył co o nim myśli
-No to nie będziesz... o ile nie przeszkadza ci moje towarzystwo...
Dziewczyna nagle wstała i z nieukrywaną radością wrzasnęła
-Naprawdę?? - jej uśmiech wywołał niepowtarzalną zmianę jakby przed nim stała inna osoba
-Oczywiście...
-Rozumiem... - odparła i z całej siły - a przynajmniej tak to odczuł Karol - uderzyła go w twarz... no tak 5 minut jak w zegarku...
Nagle usłyszeli dziewczęcy wrzask...
-To na zewnątrz - Karol powiedział to na głos co sprawiło że na korytarz wybiegła za nim i Lena.... nie było czasu nawet by się zapytać gdzie idzie... Wybiegli i ujrzeli straszny widok....
Kilkanaście metrów nad ziemią stała dziewczyna w szkolnym mundurku cała zapłakana a w uniesionej lewej dłoni ściskała... gmach sejmu... prawdziwy... Karola lekko zatkało i przez chwilę stał z głupią miną... dopiero gdy ta opuściła rękę z wyraźnym zamiarem rzutu podjął decyzję w jednej chwili... Skoczył prosto na kręcący się dookoła budynek i chwycił się pierwszego wystającego obiektu jaki tylko znalazł... nagle jego dłonie pokryły się czarną poświatą która szybko ogarnęła cały budynek... Karol próbował ogarnąć co się dookoła niego dzieje starając się nie myśleć o sensacjach wewnątrz jego organizmu gdy nagle siła odśrodkowa wyrzuciła go jeszcze wyżej - pikował w stronę dziewczyny która wrzeszcząc jednym solidnym uderzeniem posłała go w stronę dachu szkoły. Karol przebijając się przez barierkę przeturał się do drzwi wyjściowych które zostały natychmiast wyłamane impetem z jakim na nie wpadł. Następnie turlając po schodach efektownie zderzył się całym ciałem ze ścianą która aż zadrżała ale naszczęście przetrawała to uderzenie...
-Ał.. to bolalo... - powiedział lekko sepleniąc się Karol - wyglądało na to że stracił kilka zębów...
-Czeka cię dentysta kochasiu... - Yuuto znowu wtrącił swoje trzy grosze
-Bez dwóch zdań - dodał Kuro
-Nie strascie mnie chlopaki OK??
Karol otrzepał spodnie z brudu i lekko się zataczając wrócił po schodach na górę. Podszedł do resztek barierki i wzrokiem szukał dziewczyny która go tu "podrzuciła". Znalazł ją gdy właśnie próbowała wyrwać kolejny budynek z posad...
-Ej wez przestan ludzi strasys!!! - wrzasnął jak najwyraźniej mógł...
-Daj mi spokój wy wszyscy jesteście tacy sami!!! Może ty też mi powiesz że lubisz 2D co??
-To on ci tak powiedzal co?? Twój chlopak??
-NAWET NIE DAŁ MI SZANSY!!! GŁUPEK!! - mimo że tylko machała rękoma w powietrzu podmuch był wyczuwalny aż z tej odległości
Musiał szybko coś wymyśleć... ale jedyna koncepcja jaka przyszła mu do głowy była niewyobrażalnie głupia i ryzykowna... nie miał jednak wyboru. Przynajmniej szczęka przestała pulsować bólem..
-Próbowałaś mu się oświadczyć?? - zapytał na co dziewczyna spiekła raka
-G-głupi ty myślisz że to takie proste??
-Sądzę że on myśli podobnie wiesz... dlatego rzucił takim oklepanym tekstem...
Dziewczynę zatkało
-Co? Ale...
- Po prostu się wstydził... tak jak ty...
-Ale..ale - dziewczyna nagle straciła możliwość lotu i mdlejąc zaczęła pikować z olbrzymią prędkością na ziemi. Karol próbował za nią skoczyć ale spadał za wolno... Nie zdąży... Nagle przed nim pojawił się... pan Z. łapiąc dziewczynę... obok niego stała Alicja i Lena... wyglądały na zmartwione.. ta druga miała podrapane policzki - chyba wbiła w nie paznokcie ze strachu..
-No Karolek dobra robota...
Ale to było dla niego za dużo
-Oppan Gangam Style - wymamrotał i ... stracił przytomność...
Koniec Rozdziału Trzeciego Śmierć
środa, 6 lutego 2013
Rozdział 2
Wstęp
Proszę bardzo drugi rozdział..o ile ktoś to będzie czytał... :) Ja pitole ale tu romansowo... <3 ale końcówka... nie miałem już dalej wizji XD
Rozdział 2
-Karoleeek!!! - nagle cały świat zatonął w mroku i Karol poczuł na swojej twarzy ciepło kobiecych dłoni - Zgadnij kto?? - Alicja przestań się popisywać ludzie się gapią
Chłopak nie żałował tej znajomości ale wiedział czym może się skończyć tak "poufałość" z popularną osobą a Alicja na pewno do nich należała... Nie to żeby się bał... osoba która
zaaranżowała to spotkanie na pewno ostudziłaby temperament potencjalnego
agresora serią ciosów karate... po prostu nie chciał żeby Alicję w to
wciągnięto... przyjaźń z tą dziewczyną rozwinęła się przez miesiąc i Karol po prostu się od niej uzależnił... tak uzależnił się od przyjaźni z Alicją....
-Karolek wracaj na ziemię!!! - Alicja wyglądała na poirytowaną - Geez naprawdę musisz się tak wyłączać ??
-Myślałem o tym co się stało w zeszłym miesiącu... - jeśli Karol liczył że tą odpowiedzią zawstydzi dziewczynę to grubo się mylił
-Wiesz że ja też???- Alicja wyglądała na uszczęśliwioną - I~ CO~ TE~RA~Z?? - z każdą sylabą Alicja zbliżała się do niego co raz bardziej aż różany zapach jej perfum który wcześniej był lekko wyczuwalny
teraz zaczął wywoływać u niego zawroty głowy... Alicja lekko dotknęła
dłonią jego policzka co nie tylko sprawiło że przez jego ciało
przepłynął prąd ale także i to że zdał sobie sprawę jak niesamowicie
lazurowe oczy posiada dziewczyna - TE~RA~Z - pukała delikatnie palcami
jego klatki piersiowej po czym wychyliła się kawałek dalej i namiętnie
go pocałowała... Jej delikatne i ciepłe usta połączyły się z jego w
niezwykłej namiętności... Karol zamknął oczy i odpłynął... myśli
błądziły bezwiednie... miał kompletną pustkę w głowie a serce biło mu
tak mocno że przez chwilę nawet go bolało ale nie myślał o tym nie
myślał o niczym... zamknął oczy i pozwolił oddać się rozkoszy. Alicja powoli cofnęła się
-Teraz jesteśmy kwita- powiedziała uśmiechnięta i cała bordowa na twarzy... Karol milczał i dopiero łoskot wyciąganych zeszytów i próba uspokojenia sali przez pana Z. ocuciła go...
...
Wracał do domu sam. Co prawda zwykle czekał na Alicję ale w tym wypadku... i tak nie wiedziałby co powiedzieć... zapytać dlaczego to zrobiła... dotknął delikatnie swoich ust i zarumienił się...
-Co zajebiście było nie... - usłyszał za sobą głos przypominający ryk orangutana i po chwili otoczyła go banda typów którzy nawet wyglądem przypominali to zwierzę... Westchnął - no cóż przynajmniej Alicji tu nie ma - pomyślał gdy kilku z nich wzięło go i zabrało na dach szkoły kopniakiem otwierając drzwi...
-No i co teraz?? - powiedział największy z nich chyba przywódca stada...
-Nie wiem...- Karol przyzwyczaił się do takich sytuacji - w liceum musiał je znosić prawie codziennie...
-Teraz będzie wpierdol - odparł a reszta usłusznie zarechotała
Karol nagle palnął się dłonią w czoło... nie zrobił tego jednak celowo... tak jakby ktoś nim sterował
-No bez jaj!! Znowu??? No ileż można??? - wrzasnął wymachując rękoma. Wlazł na barierkę i odwracając się do niedoszłych oprawców pomachał im
-Sayonara kapuściane łby!! - wrzasnął i... skoczył. Skoczył na plecy z 4 piętra z rękoma w kieszeniach!! Czemu?? Przecież nigdy nie miał TAKICH myśli nawet w najgorszym momencie... a już na pewno nie teraz... Zgrabnie wylądował na ziemi i otrzepał kurtkę. Spojrzał w górę i ujrzał orangutanów z minami które sprawiły że ze śmiechu rozbolał go brzuch... Odzyskał władzę nad ciałem...
-No i jak było?? - usłyszał w swojej głowie wesoły głos i wtedy wszystko zrozumiał. Szybkim krokiem poszedł w kierunku szkoły wyraźnie zirytowany... Nic o tym nie mówił... ukrywał przed nim takie rzeczy... dupek nie nauczyciel. Stanął koło do drzwi gabinetu gdy te otworzyły się i wybiegła z niego zawstydzona niekompletnie ubrana dorosła kobieta... Ten szok trochę uspokoił Karola... Już miał wejść gdy nagle usłyszał swoje imię... Alicja wpadając na korytarz niczym bomba podbiegła do niego wrzeszcząc
-Karol!! Karol!! Nic ci nie jest?? Karol!!! - potrząsała nim za sweter ze łzami w oczach...
-Alicja już już... co się stało?? - Karol objął delikatnie dziewczynę i głaszcząc ją po głowie próbował uspokoić...
-Spadałeś... z łazienki... ja.. - dziewczyną ledwo mówiła przez łzy...
-Już już jak widać żyję nic się nie stało...- powiedział z uśmiechem Karol...
-A ja idę o zakład że obydwoje chcecie wiedzieć co się stało... - usłyszał za sobą głos pana Z. Najgorsza możliwa sytuacja... Jeśli powie jej że skoczył... To będzie po zawodach...
- Zapraszam - dodał nauczyciel... Nie miał wyboru i ustępując damie pierwszeństwa Karol wszedł do gabinetu...
-Zacznijmy od faktu podstawowego - tak Karolek skoczył...ale nie sam... - dodał po chwili namysłu
Karol prze straszony spojrzał się na Alicję której twarz przybrała odcień blado-niebieski. To był koniec...Dziewczyna jednakże nie zapytała - dlaczego... powiedziała tylko..
-Kto??
- Ty... - wykładowca wskazał palcem na dziewczynę co skutkowało tym że Karol wstał z krzesła... Jak on śmiał... ten.... zdołał tylko wycedzić
-Jak..śmiesz..
Nauczyciel nie zaregował na to tylko dalej mówił do dziewczyny
-Dokładnie ta część ciebie którą Karol zabrał ze sobą miesiąc tego... jej kopia... która chwilowo przejęła nad nim kontrolę dając mu... jak pewnie ty i twoje koleżanki zdążyłyście zauważyć - niezwykły refleks i wytrzymałość... Nie martw się może to zrobić tylko raz...
-To po co... - zacząła Alicja
-Bo inaczej ci debile z AWF by mu wtłukli... Zapanuj trochę nad tymi twoimi fanami bo ci chłopaka zabiją..
Oboje się zarumienili...
-Ona nie... - zaczął Karol ale Alicja mu przerwała prawie wrzecząc...
-DLACZEGO MI NIE POWIEDZIAŁEŚ??? NIE JESTEŚMY PRZYJACIÓŁMI??
-WŁAŚNIE DLATEGO!!! MARTWIŁEM SIĘ!!! JA TO ZNOSIŁEM I ZNIOSĘ DALEJ ALE NIE POZWOLĘ BY KTOKOLWIEK CIE TKNĄŁ JASNE??
Gdy sens tych słów dotarł do Karola znowu się zarumienił podobnie jak i Alicja...
Chwila ciszy...
Ale skoro ona wie to znaczy... że ten pocałunek...
- Zgłoś się do mnie za tydzień Karol - powiedział pan Z. odporowadzając obu do drzwi... - zrozumiesz więcej...
Wyszli z gabinetu nie będąc w stanie się do siebie odezwać... Karol szedł jak zwykle z głową spuszczoną w dół. Nagle zobaczył że Alicja płacze...
-Ja.. ja - Karol próbował ją jakoś pocieszyć ale miał pustkę w głowie - masz rację przepraszam... - Próbował przyspieszyć kroku ale poczuł że ktoś trzyma go za kurtkę...
-Nie... proszę... nie odchodź... - już drugi raz tego dnia mówiła przez łzy... - ja skrzywdziłam cię i wiem że nie mam prawa ale proszę zostań na chwilę... wysłuchaj tego samolubnego życzenia... Przytuliła się do niego ciągle płacząc...
...
Gdy już się uspokoiła spojrzała się na Karola i powiedziała ze smutnym uśmiechem
-Wiesz że nikt się nigdy do mnie nie uśmiechał?? Zawsze to była...
-Wymiana... - przerwał jej bo nie chciał sprawiać jej bólu
-Tak... ale.... ty... ten uśmiech dał mi siłę... nie.. uwolnił moją własną... głęboko uśpioną... ale teraz... nie mogę przecież wiecznie na tobie żerować...
-Ktoś powiedział że to symbioza wiesz?? A nawet jeśli nie to co?? Najwyżej będziesz mnie nazywać "Kleszczu" - odparł Karol z lekkim uśmiechem... żałosne że tylko na tyle go stać...
Dziewczyna zachichotała...
Spojrzała się na niego stojąc w świetle księżyca... Nawet zapłakana była prześliczna... Patrzyła się na niego tymi wielkimi oczami i Karoli ciarki przeszły po plecach gdy wyobraził sobie że może ją stracić... Alicja zamknęła oczy i złożyła usta do pocałunku... Karol przez chwilę się wachał po czym nieśmiało pochylił się i złączył jej usta ze swoimi w świetle księżyca...Postanowił.... nigdy... chodźby nie wiadomo co... nigdy od niej nie odejdzie...
Następny tydzień miał to zweryfikować...
Po ostatnich zajęciach pan Z. zasugerował by karol stawił się sam... on sam uznał to za podejrzane ale nie miał wyjścia... nigdy nie wiadomo było co temu człowiekowi chodzi po głowie... Zapukał do drzwi gabinetu
-O proszę mamy drugą część naszej układanki - usłyszał głos zza drzwi i zrozumiał o co chodzi na chwilę przed tym zanim to zobaczył... Ujrzał dziewczynę... drobną blondynkę ubraną na czarno...
-Teraz jesteśmy kwita- powiedziała uśmiechnięta i cała bordowa na twarzy... Karol milczał i dopiero łoskot wyciąganych zeszytów i próba uspokojenia sali przez pana Z. ocuciła go...
...
Wracał do domu sam. Co prawda zwykle czekał na Alicję ale w tym wypadku... i tak nie wiedziałby co powiedzieć... zapytać dlaczego to zrobiła... dotknął delikatnie swoich ust i zarumienił się...
-Co zajebiście było nie... - usłyszał za sobą głos przypominający ryk orangutana i po chwili otoczyła go banda typów którzy nawet wyglądem przypominali to zwierzę... Westchnął - no cóż przynajmniej Alicji tu nie ma - pomyślał gdy kilku z nich wzięło go i zabrało na dach szkoły kopniakiem otwierając drzwi...
-No i co teraz?? - powiedział największy z nich chyba przywódca stada...
-Nie wiem...- Karol przyzwyczaił się do takich sytuacji - w liceum musiał je znosić prawie codziennie...
-Teraz będzie wpierdol - odparł a reszta usłusznie zarechotała
Karol nagle palnął się dłonią w czoło... nie zrobił tego jednak celowo... tak jakby ktoś nim sterował
-No bez jaj!! Znowu??? No ileż można??? - wrzasnął wymachując rękoma. Wlazł na barierkę i odwracając się do niedoszłych oprawców pomachał im
-Sayonara kapuściane łby!! - wrzasnął i... skoczył. Skoczył na plecy z 4 piętra z rękoma w kieszeniach!! Czemu?? Przecież nigdy nie miał TAKICH myśli nawet w najgorszym momencie... a już na pewno nie teraz... Zgrabnie wylądował na ziemi i otrzepał kurtkę. Spojrzał w górę i ujrzał orangutanów z minami które sprawiły że ze śmiechu rozbolał go brzuch... Odzyskał władzę nad ciałem...
-No i jak było?? - usłyszał w swojej głowie wesoły głos i wtedy wszystko zrozumiał. Szybkim krokiem poszedł w kierunku szkoły wyraźnie zirytowany... Nic o tym nie mówił... ukrywał przed nim takie rzeczy... dupek nie nauczyciel. Stanął koło do drzwi gabinetu gdy te otworzyły się i wybiegła z niego zawstydzona niekompletnie ubrana dorosła kobieta... Ten szok trochę uspokoił Karola... Już miał wejść gdy nagle usłyszał swoje imię... Alicja wpadając na korytarz niczym bomba podbiegła do niego wrzeszcząc
-Karol!! Karol!! Nic ci nie jest?? Karol!!! - potrząsała nim za sweter ze łzami w oczach...
-Alicja już już... co się stało?? - Karol objął delikatnie dziewczynę i głaszcząc ją po głowie próbował uspokoić...
-Spadałeś... z łazienki... ja.. - dziewczyną ledwo mówiła przez łzy...
-Już już jak widać żyję nic się nie stało...- powiedział z uśmiechem Karol...
-A ja idę o zakład że obydwoje chcecie wiedzieć co się stało... - usłyszał za sobą głos pana Z. Najgorsza możliwa sytuacja... Jeśli powie jej że skoczył... To będzie po zawodach...
- Zapraszam - dodał nauczyciel... Nie miał wyboru i ustępując damie pierwszeństwa Karol wszedł do gabinetu...
-Zacznijmy od faktu podstawowego - tak Karolek skoczył...ale nie sam... - dodał po chwili namysłu
Karol prze straszony spojrzał się na Alicję której twarz przybrała odcień blado-niebieski. To był koniec...Dziewczyna jednakże nie zapytała - dlaczego... powiedziała tylko..
-Kto??
- Ty... - wykładowca wskazał palcem na dziewczynę co skutkowało tym że Karol wstał z krzesła... Jak on śmiał... ten.... zdołał tylko wycedzić
-Jak..śmiesz..
Nauczyciel nie zaregował na to tylko dalej mówił do dziewczyny
-Dokładnie ta część ciebie którą Karol zabrał ze sobą miesiąc tego... jej kopia... która chwilowo przejęła nad nim kontrolę dając mu... jak pewnie ty i twoje koleżanki zdążyłyście zauważyć - niezwykły refleks i wytrzymałość... Nie martw się może to zrobić tylko raz...
-To po co... - zacząła Alicja
-Bo inaczej ci debile z AWF by mu wtłukli... Zapanuj trochę nad tymi twoimi fanami bo ci chłopaka zabiją..
Oboje się zarumienili...
-Ona nie... - zaczął Karol ale Alicja mu przerwała prawie wrzecząc...
-DLACZEGO MI NIE POWIEDZIAŁEŚ??? NIE JESTEŚMY PRZYJACIÓŁMI??
-WŁAŚNIE DLATEGO!!! MARTWIŁEM SIĘ!!! JA TO ZNOSIŁEM I ZNIOSĘ DALEJ ALE NIE POZWOLĘ BY KTOKOLWIEK CIE TKNĄŁ JASNE??
Gdy sens tych słów dotarł do Karola znowu się zarumienił podobnie jak i Alicja...
Chwila ciszy...
Ale skoro ona wie to znaczy... że ten pocałunek...
- Zgłoś się do mnie za tydzień Karol - powiedział pan Z. odporowadzając obu do drzwi... - zrozumiesz więcej...
Wyszli z gabinetu nie będąc w stanie się do siebie odezwać... Karol szedł jak zwykle z głową spuszczoną w dół. Nagle zobaczył że Alicja płacze...
-Ja.. ja - Karol próbował ją jakoś pocieszyć ale miał pustkę w głowie - masz rację przepraszam... - Próbował przyspieszyć kroku ale poczuł że ktoś trzyma go za kurtkę...
-Nie... proszę... nie odchodź... - już drugi raz tego dnia mówiła przez łzy... - ja skrzywdziłam cię i wiem że nie mam prawa ale proszę zostań na chwilę... wysłuchaj tego samolubnego życzenia... Przytuliła się do niego ciągle płacząc...
...
Gdy już się uspokoiła spojrzała się na Karola i powiedziała ze smutnym uśmiechem
-Wiesz że nikt się nigdy do mnie nie uśmiechał?? Zawsze to była...
-Wymiana... - przerwał jej bo nie chciał sprawiać jej bólu
-Tak... ale.... ty... ten uśmiech dał mi siłę... nie.. uwolnił moją własną... głęboko uśpioną... ale teraz... nie mogę przecież wiecznie na tobie żerować...
-Ktoś powiedział że to symbioza wiesz?? A nawet jeśli nie to co?? Najwyżej będziesz mnie nazywać "Kleszczu" - odparł Karol z lekkim uśmiechem... żałosne że tylko na tyle go stać...
Dziewczyna zachichotała...
Spojrzała się na niego stojąc w świetle księżyca... Nawet zapłakana była prześliczna... Patrzyła się na niego tymi wielkimi oczami i Karoli ciarki przeszły po plecach gdy wyobraził sobie że może ją stracić... Alicja zamknęła oczy i złożyła usta do pocałunku... Karol przez chwilę się wachał po czym nieśmiało pochylił się i złączył jej usta ze swoimi w świetle księżyca...Postanowił.... nigdy... chodźby nie wiadomo co... nigdy od niej nie odejdzie...
Następny tydzień miał to zweryfikować...
Po ostatnich zajęciach pan Z. zasugerował by karol stawił się sam... on sam uznał to za podejrzane ale nie miał wyjścia... nigdy nie wiadomo było co temu człowiekowi chodzi po głowie... Zapukał do drzwi gabinetu
-O proszę mamy drugą część naszej układanki - usłyszał głos zza drzwi i zrozumiał o co chodzi na chwilę przed tym zanim to zobaczył... Ujrzał dziewczynę... drobną blondynkę ubraną na czarno...
Koniec Rozdziału II Deszcz
Wstęp + Rozdział I
Sen (wstęp czyli o co biega)
Miałem dziś dość interesujący sen, mało tego jak się okazało był on kontynuacją snu z innego dnia (Ana mi mówiła bym nie żarł paluszków przed snem a ja i tak wiem swoje XD) Okazał się on tak podobny schamatami do anime że postanowiłem (z poprawkami ^^) umieścić go tu jako niezałeżna historię... Pierwsze dwa rozdziały (tytuły będą umieszczane pod nimi) będą prawdziwym snem a resztę sobie dośpiewam - jeżeli moje "wizje" wróca dopiszę ten fakt ^^Sen Rozdział 1
Chłopak a właściwie dorastający mężczyzna siedział na podłodze uczelni ze słuchawkami na uszach. Nie wyróżniał się on z tłumu - czarny sweter, dżinsy i lekko podniszczone zimowe buty. Nie wyglądał też za ciekawie krótkie włosy, szaroniebieskie oczy skierowane na podłogę i szczupła budowa ciała z pewnością umożliwiłaby chłopakowi wmieszanie się w tłum. O zmierzającym w jego stronę mężczyźnie nie można było tego powiedzieć... Spore okulary zasłaniające oczy biała marynarka na czarnym garniturze przypominająca kitel laboratoryjny i lekko podejrzany szeroki uśmiech... Innymi słowy nic w jego wyglądzie nie sugerowałoby że jest wykładowcą.... Podszedł on do drzwi swojego gabinetu i otwrozył je. Chłopak najpierw odprowadził mężczyznę wzrokiem następnie wyłączył "Party Junkie" Ryszarda Anioła zwinął słuchawki i wszedł do sali zabierając ze sobą leżącą nieopodal czarną teczkę... Pomieszczenie było dość szerokie tak że mężczyzna mógł kręcić się po sali nie zwracając uwagi na chłopaka który siedział już przy biurku z indeksem w dłoni. Wykładowca w końcu zwrócił na niego uwagę- O, Karol nie zauważyłem cię... wybacz - powiedział dość energicznym głosem
Ten człowiek wyrózniał się pośród innych osób swojej profesji nie tylko wyglądem ale i zachowaniem... Zwykle do studentów zwracano się per Panie ale w ustach pana Z * był to standard. Karol tymczasem przyjmował to spokojnie - nie interesował się ludźmi bo i po co - sam nic o sobie nie wiedział to niby czemu miałby się interesować innymi? Tymczasem pan Z. podszedł do biurka i biorąc indeks z ręki Karola burknął
- No tak hm... - dalej mówił już głośniej ale bardziej do siebie niż do siedzącego przed nim studenta - Widzisz mam mało sprawę ale potrzebuję pomocy - w tym momencie zaczął machać indeksem tak sugestywnie że niczego więcej nie potrzebował mówić.
Karol westchnął. - Irytujące, facet próbuje robić z siebie nie wiadomo kogo a to tylko głupi podpis - pomyślał
-Słucham - powiedział trochę zmęczonym głosem. Traci czas na pierdoły...
-Zgadzasz się?? Świetnie !!! - Wykładowca klasnął w dłonie
Wyciągnął z kieszeni karteczkę i wręczył ją chłopakowi który po przeczytaniu zrobi się czerwony jak piwonia i ciskając kartką o stół wrzasnął
-CCO TO MA BYĆ?? JAKIEŚ PIEPRZONE MINAMOTO-KUN MONGATARI?? - zatkał sobie usta i dopiero po chwili powiedział - przepraszam ale...
-Rozumiem rozumiem - wykładowca mu przerwał przestając machać indeksem i tylko obserwując dokument - ale wiesz Karol co sądzą rodzice o twoim ... hobby.... a mi też się coś może wypsnąć
Teraz Karol wystraszył się nie na żarty jeśli jego rodzice się dowiedzą że dalej ogląda m&a to będzie koniec... no ale coś takiego... mimo wszystko nie miał wyjścia...
-Nie martw się nie dostanie ci się wszystkiego dopilnowałem
-Nie powiedziałem że się zgadzam...
-Więc jak???
Karol westchnął... oznaka poddania się... Mimo wszystko na jego twarz wróciła irytacja i gniew
-Świetnie a zatem zostało tylko... - nagle Panu Z. przerwało pukanie do drzwi - no proszę a właśnie miałem po nią iść
Pan Z otworzył drzwi. U progu stała uśmiechnięta dziewczyna w dresie z kapturem na głowie i dużymi słuchawkami opartymi kark. Łatwo można było ją sobie wyobrazić jak rozrusza towarzystwo na imprezie...
-Dzieńdoborek - powiedziała na powitanie
-Dzieńdoberek Alicja - odparł Pan Z.
-Jak rany - westchnął w myślach Karol - to będzie cięzki dzień
Dziewczyna sporzała badawczo na chłopaka i powiedziała
-Nie wygląda na eksperta - dodała nie pozbawiając się jednak tego "lśniącego" uśmiechu
-A czy ja wyglądam na nauczyciela? - odparł Pan Z. i zaśmiał się razem z nią jakby opowiedzili sobie jakiś niesamowity żart... Karol chwycił się za głowę czego oni na szczęście nie zauważyli.
-No to na mnie już czas... zawołaj jak skończysz Karol - puścił do niego oczko a wychodząc dodał tak żeby tylko oni się słyszeli - nie martw się, w końcu nie interesują cię kontakty z innymi ludźmi co??
No to TERAZ nie miał wyjścia. Dziewczyna zdjęła kaptur... Miała ładne długie czarne włosy... Nie pomagało mu to nawet jeśli wiedział co ma zrobić.... ZWŁASZCZA kiedy wiedział co ma zrobić... Niestety nie miał wyjścia... podszedł do dziewczyny i zauważył że ona też jest wystraszona - zamknęła mocno oczy a jej ramiona drżały... Nagle wpadł na pomysł - wziął głeboki oddech i po chwili poczuł się że dziewczyna mu zanika - niby było ją widać ale Karol poczuł się jakby patrzył na kukłę nie na żywą dziewczynę... To zawsze pomagało...Podszedł do dziewczyny dotknął delikatnie tył jej głowy i przejechał dłonią po jej twarzy tak delikatnie jakby dotykał kruche szkło aż doszedł do lini podbródka... Dziewczynie wyskoczyły rumieńce na policzkach które stały się jeszcze bardziej czerwone gdy Karol delikatnie złączył jej usta ze swoimi... i odpłynął... dosłownie... Stał teraz w ciemności ale jakimś cudem widzał Alicję bardzo wyraźnie choć zastygłą w wyrazie strachu i zaskoczenia . Widział coś jeszcze - przypominało miniaturową wersję Alicji z tym że nie wiedział o tym by ta... unosiła się w powietrzu
-No proszę czyli jednak ją odstrzeliłeś KABUM!!! - zaśmiało się "coś"
-Co do... - powiedział Karol bardziej do siebie niż do stworzenia które w tym momencie przestało machać Alicji dłońmi przed twarzą
-Nie wiesz... ah więc to taki z ciebie żigolak... no dobra to teraz panienka cię oświeci... albo nie lepiej niech on to zrobi -pokazała na jakiś punkt za plecami Karola...
Karol obrócił się i wrzasnął gdy zobaczył kopię siebie z niebieskimi okularami na nosie
-IMPEREZA!!! - wrzasnął Karol-mini
-Co do... kim ty jesteś??
-On na serio nie wie - stworzonko wyglądało na ubawione - no dobra więc jestem - wycelował palcem w Karola - TOBĄ.... - spojrzał się ponownie na Karola którego mina mówiła "TO NIE JEST ŚMIESZNE" - eh... dobra inaczej... nie wiem czy wiesz ale dusza ludzka nie składa się z jednej warstwy z napisem wesoły, smutny, rozgniewany... to wielowarstwowa struktura a ty... kiedy dobrałeś się do ust koleżaneczki... ALE ZABURACZYŁ!!! No dobra dobra sorry... wywołaś część jej duszy... rdzeń można powiedzieć... to taka transakcja wiązana bo wtedy ty też poznajesz tą samą część osobowości którą "wyciągasz"
-Chcesz powiedzieć że w głebi duszy też jestem takim pozerem??
-Nie ty po prostu chcesz- Karol-mini wypiął dumnie klatę i dosłownie zaczął się świecić - LŚNIĆ...
-On chyba nie rozumie - powiedziała Alicja-mini... - posłuchaj Alicja nie jest wieczną optymistką ale ciaglę się uśmiecha... wiesz dlaczego
-Ukrywa swoje lęki - dla Karola to było oczywiste
-NUDZIARZ!!! - Karol-mini wrzasnął mu do ucha co skutkowało pochwyceniem go...
-Motywyje głupku... - Alicja -mini nie przejęła się faktem że jej koledze z dłoni Karola wystaje tylko głowa - W ten sposób sprawia że inni wierzą że mogą wszystko... a ona dzięki temu też w to wierzy...
-A więc żeruje na innych... - Karol zawsze nazywał rzeczy po imieniu
-Nazwałabym to symbiozą ale jak chcesz... zważywszy na to że ty nie jesteś w stanie nawet tego osiągnąć...
To wszystko zaczęło go coraz bardziej irytować....
-Dość tych bzdur - po prostu mówcie jak stąd wyjść i dajcie mi spokój...
-a... - Alicja-mini chciała coś powiedzieć ale Karol-mini jej przerwał - nie dobra powiedzmy mu... przecież to nie ma znaczenia czy ona przeżyje czy nie...
Karol z wrażenia go puścił...
-O co ci chodzi??
-Czy ty nie rozumiesz gdzie jesteś?? W najbardziej wrażliwym punkcie człowieka... możesz albo wyjść delikatnie albo być upartym i wyjść na chama...
-Ta hipnoza to wielkie ryzyko Karol... - wtrąciła Alicja-mini - ale też wiele możliwości....
Nagle Karolowi przewijały się w głowie obrazy ludzi ze studiów - czy wtedy po cichu im nie zazdrościł?? Czy tego się nie wstydził - przecież wiedział czym to się kończy... a Alicja ona... już samą obecnością sprawiła że zaczął reagować dziwnie... trochę tak jak chciał?? Otwarcie??
-Karol cię nie słucha mała wiesz?? - z rozmyślań wyrwał go głos swojej pomniejszonej wersji - tylko że teraz wzrostem przypominał JEGO??? Ta cała Alicja też... Co do??? - a w sumie co mnie to... - dodał Karol-już-nie-mini gdy zobaczył reakcję Karola... - grunt że podziałało.
Dziewczyna nadęła policzki i cała czerwona na twarzy wrzasnęła - CHAM!! - po czym usłyszał głośny śmiech dwóch osób - dziwaki - dodała
-Może - odparli znowu razem
-To co teraz?? - odparł Karol... - mieliście mi powiedzieć jak stąd wyjść...
-a to... e... - Karol 2 nie patrzył mu w oczy i oryginał nabrał podejrzeń... - co??
-Po prostu wyobraź sobie drzwi i tyle fajnie nie he he... - Karol 2 zaśmiał się nerwowo
-I to wszystko tak...?? -Karol zbliżył się do swojej kopii tak blisko że prawie stykali się nosami - wiesz co???
Karol 2 wyglądał jakby miał zemdleć...
-Nno sorry... - powiedział po czym Karol nagle pstryknął go w nos - jaja se robię... - ponownie się zasmiał - a co z Alicją?...
- A to ...- Alicji znowu przerwał Karol 2 - zobaczysz - ponownie puścił oczko do Karola i razem z nim przeszli przez drzwi... Teraz Karol stał sam naprzeciw tej prawdziwej Alicji która patrzyła się tępo w przestrzeń...
- Co tym razem - Karol prawie wrzasnął
- To hipnoza nie?? - usłyszał głos Karola 2 - możesz teraz sobie zaszaleć...
-Mhm... - Karol wziął głeboki oddech i powiedział do Alicji - Jak się obudzisz to nie wal mi jakiegoś mocnego liścia OK??
Alicja szybko mrugnęła oczami
- Co jest?? Do prawka jeszcze tydzień prawda, prawda?? - Alicja wyglądała na zrozpaczoną gdy tarmosiła Karola za sweter...
-No.... ale ja zdałem - odparł Karol i usiadł przy biurku
Dziewczyna dopiero po chwili zdała sobie sprawę gdzie jest i zawstydzona zabierała się do wyjścia gdy Karol nie patrząc na nią powiedział
-Zapomniałaś czegoś
-Czego?
Karol obrócił się i patrząc się na Alicję powiedział
-Uśmiech...- dziewczyna dusiła w sobie śmiech po czym chwyciła się za brzuch i celując w niego palcem powiedziała - dziwak...
-Może... - odparł Karol do siebie gdy wyszła....
Koniec Rozdziału I "Blask".
Pan Z. - będzie się tak nazywał "do końca" gdyż nie zamierzam podawać nazwisk - niektórzy są nie dość wyczuleni :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)